Program społeczny- jest to zbiór zasad, nakazów i zakazów, zachowań które są ogólnie akceptowalne w społeczeństwie.
W różnych krajach program ten inaczej wygląda, jednak sprowadza się do prostego: ucz się, skończ dobre studia, pójdź do pracy. Weź kredyt i kup mieszkanie, albo wynajmuj coś. Znajdź w miarę ładną, ale pewnie nudną kobietę którą poślubisz. Pracuj codziennie minimum 8 godzin. Spłódź syna, posadź drzewo i żyj pracując dalej na emeryturę.
Na przykład w Japonii, większość swojego życia spędza się w pracy, w domu będąc w zasadzie tylko gościem. Tamtejsi ludzie to roboty, które tylko pracują, nie mając prawie urlopów, albo mając bardzo krótkie.
Każdy kto nie realizuje tego programu, jest czarną owcą i ludzie źle na niego patrzą. Nie mówię tu o lenistwie i nieróbstwie, bo to cechy negatywne i faktycznie można na taką osobę patrzyć źle. Mówię tu o odchyłach od tego "standardu", od tej "przeciętności", zarówno w życiu codziennym, swoich zachowaniach jak i w pracy. Bardzo mało ludzi potrafi postawić wszystko na jedną kartę i na przykład otworzyć firmę. Albo grać na giełdzie. Ludzie boją się ewentualnych strat, które przesłaniają im ogromne możliwości zysku. Bo będąc szefem, nie musisz wcale pracować nawet ośmiu godzin- wystarczy że przyjedziesz do pracy na cztery i zadasz jakąś pracę swoim pracownikom. Resztę widzi monitoring. Nie ma miejsc pracy, bo prawie każdy to szara myszka, która nie odważy się wychylić z tłumu, zresztą i tak ludzie by ją sciągnęli spowrotem w dół. Bo kiedy ktoś zarabia dużo pieniędzy, a mało pracuje (ot, jest szefem firmy, albo zarabia w inny uczciwy sposób), to ludzie posądzają go że kradnie i już gorzej na niego patrzą, bo przecież oni harują jak woły 10 godzin, a i tak tyle nie zarobią.
Program społeczny jest też bardzo widoczny w relacjach międzyludzkich. Określa co wypada, a co nie. Na przykład- "nie podchodź do obcych", "nie rozmawiaj z obcymi". Traktujemy z góry każdą obcą osobę jak wroga, podczas gdy może okazać się ona bardzo sympatyczna i chyba zazwyczaj tak jest.
c.d.n
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz